Jest coś naprawdę wyjątkowego w garnku domowej zupy gulaszowej powoli gotującej się na kuchence. Aromat papryki, cebuli, czosnku i miękkiego mięsa wypełnia kuchnię – od razu wiadomo, że czeka nas sycący, rozgrzewający posiłek.
Przepis dostałam od cioci z Węgier i od tamtej pory przygotowuję tę zupę wielokrotnie. Jest bogata w smaku i łatwa do modyfikacji, jeśli rodzina lubi nieco ostrzejsze potrawy.
Mój mały sekret to gotowanie jednego ziemniaka tak długo, aż całkowicie się rozpadnie w zupie. Dzięki temu naturalnie się ona zagęszcza i zyskuje wspaniałą, treściwą konsystencję
bez konieczności używania mąki.